ARCADES - edukacja dzieci i młodzieży o ochronie danych osobowych

W ramach projektu “Wprowadzenie kwestii związanych z ochroną danych i prywatnością do szkół w Unii Europejskiej” przygotowano „Europejski podręcznik: Nauczanie o ochronie danych i prywatności w szkołach”. Przeczytałem go od deski do deski i uśmiałem się co niemiara! 

Przede wszystkim najbardziej rozbawiła mnie słowacka lekcja, w której poznajemy elfy, żyjące za górami, które same sobie zgotowały kłopoty. Jest wśród nich Pepe, mechanik z brudnymi uszami, pełnymi wosku. Poznajemy Smrodka, który:

czasem nie mógł oprzeć się ochocie,
żeby sobie porządnie pierdnąć przy robocie

Pojawia się tez Spak, który się posikał ze śmiechu, Tkaczka pokracznie tańcząca, która nie raz zaliczała "glebę", czy tez Spegi z kluskami na dekolcie. No i jest jeszcze Fotko, który kręcił filmy o nich i wrzucał na YouTube'a.

In PRAV VSI ljudje so videli:
kako ima Pepe polna ušesa repe,
kako Smrdec spusti glasen prdec,
kako se Špegi med paradižnikovimi špageti kotali,
kako Spaka od smeha trebuh boli
in kako se Vrtavka prav nerodno vrti in čudno drži.

czyli

I krok po kroku, klatka po klatce do Internetu leci...
I wszystko – WSZYSTKO – udostępnił w sieci!
W oka mgnieniu dowiedział się o tym świat cały,
Jak się elfy bawiły, kiedy swoją prywatność miały!

Bardzo cieszy, że podejmuje się tematykę ochrony dzieci i ich edukacji. Prawo za tym, co teraz dzieje się, zupełnie nie nadąża. Niby w teorii rodzice muszą wyrażać zgodę za dzieci poniżej 18 roku życia (w przyszłości 16 roku a może nawet 13), ale to i tak jest (i pewnie będzie jakiś czas) fikcją - wystarczy przecież włączyć YouTube i w oknie wyszukiwania wpisać "makijaż 10 latki" - sami przekonacie się co można znaleźć...

Dzieci czy młodzież w świecie technologii komputerowych (nazywanych Nowymi Technologiami, ale dla nich nie są one nowe, one po prostu są) czują się jak ryby w wodzie. Stąd też:

Umiejętność zarządzania informacjami i umiejętności cyfrowe stają się więc niezbędne dla młodego pokolenia, stąd też misją organów ochrony danych jest zapewnienie, że młodzi ludzie są odpowiednio przygotowani do tego wyzwania, nie tracąc tym samym korzyści płynących z używania tych technologii (...) europejskie organy odpowiedzialne za ochronę danych podkreślają, że osoba, która nie osiągnęła jeszcze dojrzałości fizycznej i psychologicznej wymaga większej ochrony niż inni (...) Dzieci i uczniowie powinni być zatem wychowywani tak, aby stać się niezależnymi obywatelami Społeczeństwa Informacyjnego.

Świat idzie do przodu, więc nauczanie o prywatności, o tym jak chronić swoje dane osobowe i szerzej, jak chronić informacje powinno zaczynać się już w szkole!

Współczesne dzieci, z racji swojej łatwej przyswajalności nowinek technologicznych (ang. breezy familiarity), często są nazywane „cyfrowymi tubylcami” (ang. digital natives)

O dzieciach dowiadujemy się, że "z definicji nie są one w stanie podejmować świadomych i odpowiedzialnych decyzji w takim stopniu, jak osoby dorosłe. Moglibyśmy niemniej zaryzykować tezę, że – aby sprawy miały się dobrze – dzieci powinny taką świadomość i odpowiedzialność mieć. Dlatego też coraz częściej nalega się, żeby dzieci – jeśli chodzi o ich prywatność – przestały zachowywać się jak dzieci".

Nawiasem mówiąc podręcznik wprowadza wiele ciekawych terminów, które bardzo podobają mi się:

  • cyfrowy tubylec - ktoś kto świetnie się czuje w świecie nowych technologii
  • cyfrowe okruszki - ślady jakie po sobie zostawiamy w internecie
  • cyfrowy tatuaż - informacje wrzucone do sieci wiecznie o nas świadczące

Właściwie najciekawszy i najbardziej wartościowy material w podręczniku stanowi część II - Podręcznik nauczyciela (dostępny też jako odrębny dokument). Opisuje on poszczególne lekcje, jakie są cele, zalecane ćwiczenia czy pomysły na dyskusje. Godne uwagi jest uwzględnienie najmłodszych i starszych uczniów, dla każdej z tych grup inne zagadnienia są ważne czy interesujące.

Interesujące są też scenariusze lekcji, a właściwie tylko jeden jest interesujący - słowacki, który jest szalenie zabawny. Nina Jelen postarała się! Brawo Drugi scenariusz, polski, może i merytorycznie interesujący, wydał się nudny i strasznei formalny. Jeśli to była najlepsza polska praca, to nie chcę myśleć, jakie były inne. No i jeszcze te prace domowe z rodzicami... Węgierski plan wydał się lepszy, chociaż też bardzo sformalizowany. A może to taki efekt, że po słowackim planie lekcji wszystko wydawało się "słabe:...?

Warto jednak, aby nauczyciele zapoznali się z treścią podręcznika, bo to dobre źródło łatwo przyswajalnej wiedzy o prywatności i o ochronie danych osobowych. Początkowe rozdziały pewnie warto pominąć, które nakreślają tło / otoczenie, ale te same rzeczy, w bardziej przystępny sposób znajdują się z części drugiej.

Swoją drogą nie lubię takich nieco bezdusznych tłumaczeń. Tłumacz powinien wkładać serce w tekst, a tekst powinien być tak dobry, jak dubbing do Shreka!

Ciekawsze cytaty, myśli czy stwierdzenia

Dzieci i uczniowie powinni być zatem wychowywani tak, aby stać się niezależnymi obywatelami Społeczeństwa Informacyjnego.

(...)

Mając taki fundament mogliśmy zacząć przygotowywanie materiałów edukacyjnych, które byłyby dla nauczycieli inspiracją i pozwalałyby przygotować się im do prowadzenia lekcji poświęconych ochronie danych. Tak właśnie powstał podręcznik dla nauczycieli. Materiał skierowany jest do nauczycieli szkół podstawowych, gimnazjów i szkół średnich, którzy chcą zwiększyć poziom swojej wiedzy

(...)

Zwycięzcy krajowych konkursów na najlepszy scenariusz lekcji mieli okazję „odegrać” tę lekcję podczas konferencji kończącej projekt, która została zorganizowana w marcu 2016 r. w Barcelonie

(...)

powszechnym zjawiskiem jest klikanie „zgadzam się” bez nawet chwili zastanowienia się nad potencjalnymi konsekwencjami udzielenia zgody na przetwarzanie naszych danych

Bardzo ciekawe stwierdzenie - dzieci w cyfrowym świecie powinny w pewnych aspektach wydorośleć, nie mają innego wyjścia.

Ten paradoks jest jeszcze lepiej widoczny w przypadku dzieci – z definicji nie są one w stanie podejmować świadomych i odpowiedzialnych decyzji w takim stopniu, jak osoby dorosłe. Moglibyśmy niemniej zaryzykować tezę, że – aby sprawy miały się dobrze – dzieci powinny taką świadomość i odpowiedzialność mieć. Dlatego też coraz częściej nalega się, żeby dzieci – jeśli chodzi o ich prywatność – przestały zachowywać się jak dzieci

(...)

wpaść w pułapkę myślenia, że prywatność dzieci będzie chroniona, jeśli poprzestaniemy na naleganiu, że zawsze powinny dwa razy zastanowić się, i jeśli założymy, że dzieci generalnie „znają się na rzeczy”. Jeśli naprawdę znałyby się na rzeczy, prawdopodobnie już nie byłyby dziećmi

(...)

Najlepiej jest zatem zastanowić się dwa razy zanim udostępnimy jakiekolwiek informacje online. Osoby nieletnie powinny być świadome tego, że dane ich dotyczące są jak „cyfrowe okruszki” lub „cyfrowe odciski palców”, które pewnego dnia mogą do nich doprowadzić, a które jest bardzo trudno usunąć. Niektóre jest tak trudno usunąć, że lepiej chyba byłoby nazwać je „cyfrowymi tatuażami”, które mogą grozić tym, że będą z nami na zawsze (...)

Niektóre przykłady sa nieco.... dziwne?

Uczniowie mogą pomyśleć na przykład o firmie produkującej urządzenia elektroniczne dla dzieci (np.aparaty-zabawki czy tablety-zabawki), która stałaby się ofiarą ataku hakerów mającego na celu ujawnienie poważnych braków w sposobie przechowywania przez tę firmę danych dzieci: Czy hakerzy mieliby do tego prawo? Jakie są potencjalne ryzyka związane z ich działaniem?

iPad jest już synonimem tabletu. To było do przewidzenia...

Za każdym razem, gdy korzystamy z komputerów, telefonów komórkowych, iPad’ów, konsoli do gier i jakichkolwiek urządzeń do komunikowania się lub łączenia z internetem, generujemy dane

(...)

Ogólne rozporządzenie o ochronie danych wyraźnie uznaje zatem, że dzieci muszą być świadome ryzyka związanego z przetwarzaniem danych osobowych, ale także obowiązujących zasad, mechanizmów ochrony i praw

(...)

Połączenie wszystkich informacji dostępnych o nas online tworzy coś, co można nazwać naszą „tożsamością cyfrową” lub „obecnością online”. Jest to nasz obraz, który mógłby stworzyć ktoś kto nas nie zna, ale zna nasze imię i nazwisko, wyszukując informacje za pomocą wyszukiwarki internetowej

(...)

Obecnie w Unii Europejskiej uznano, że każdy ma „prawo do bycia zapomnianym” (technicznie ujmując „prawo do usunięcia z wyników wyszukiwania”),

(...)

Strony internetowe, które gromadzą dane osobowe używając tak zwanych „ciasteczek” (ang.cookies), muszą informować wszystkich o tym, jakie dane są gromadzone i do jakich celów, dając możliwość wyrażenia na to zgody lub odmówienia jej. Większość osób jednak nie ma czasu na to, żeby myśleć o ciasteczkach podczas przeglądania każdej strony lub nie do końca rozumie, czym one tak naprawdę są

(...)

Osoby nieletnie powinny także być świadome tego, że firmy, które wydają się oferować swoje usługi „bezpłatnie”, nie każą użytkownikom płacić za swoje usługi, ponieważ zarabiają pieniądze dzięki danym, które o nich gromadzą

Bardzo cenne jest to, że zauważa się, że sami rodzice potrafią naruszać sferę prywatności dzieci - nadmiernie je monitorując czy też publikując o nich informacje.

Rodzice mogą także „nadmiernie dzielić się” informacjami o swoich dzieciach z innymi ludźmi. Na przykład niektórzy rodzice umieszczają zdjęcia swoich dzieci lub filmy z nimi na swoich profilach w mediach społecznościowych bez kontrolowania tego, kto ma do nich dostęp, nie zdając sobie sprawy, że takie zdjęcia można na zawsze powiązać z imieniem i nazwiskiem dziecka. Takie zdjęcia lub filmy mogą dla nich być miłe, ale w innych kontekstach i po upływie pewnego czasu mogą być powodem zakłopotania lub nawet być niewłaściwie użyte

Scenariusz w zasadzie prawie że z życia wzięty - godne pochwały!

Scenariusz: Fikcyjna dziewczyna, zwana D i fikcyjny chłopak, zwany C, oboje mający po kilkanaście lat, decydują się uczcić swoją rocznicę wysyłając sobie swoje erotyczne zdjęcia, ponieważ gdzieś przeczytali, że może być to fajne. Obiecują jednak sobie, że nie pokażą ich nikomu. Dzień później chłopak idzie na basen i przez przypadek zostawia swój telefon w szatni, na ławeczce. Gdy pływa, telefon zauważa inny chłopak, który przegląda to, co jest w telefonie, znajduje zdjęcie dziewczyny i decyduje się udostępnić je w bardzo popularnej sieci społecznościowej z konta C – czyli wszystkim jego „przyjaciołom” online. Zostawia telefon tam, gdzie go znalazł, i odchodzi. W międzyczasie D, która właśnie miała zacząć pisać na swoim blogu o ostatnich wakacjach, nagle widzi zdjęcie, które pojawia się na portalu społecznościowym – najwyraźniej wysłane z profilu jej chłopaka. Prawie natychmiast zaczyna dostawać drwiące i poniżające komentarze, także od ludzi, którzy nie byli „przyjaciółmi” online C. 

Wiedzieliście że jest taka gra tutaj?

Przez dzikie internetowe lasy: Gra online stworzona na zlecenie Rady Europy, aby pomóc dzieciom w bezpiecznym poruszaniu się w internecie. Jest dostępna w ponad 20 językach i opatrzona wytycznymi dla nauczyciela

=========

Tak przy okazji - projekt ma nazwę ARCADES – ang. arcade oznacza pasaż, promenadę (np. shopping arcade) – zastanawiałem się, skąd taka nazwa, może chodzi o zawiłe meandry danych osobowych, a wygląda na to, że to wymyślono sobie tak:

ARCADES = Introducing Data Protection and privacy issues at schools in the European Union

Całkiem sprytnie.