Stand-up online czyli piekło zamarza

Piekło zamarza, czyli stan-up online.

Dla występujących to chyba było traumatyczne przeżycie. Ale dla odbiorcy także. Bo stand-up to przede wszystkim publika. Pierwszym powodem "dziwności" jest to, że nie słychać śmiechów, a przez to i jakby mniej śmiesznie było... W końcu nawet w sitcomach podkładają śmiech, aby śmieszniej było...

Po drugie - brak interakcji z publiką, pośmieszkowania z niej i z nią (tzw. crowd work). Były niby jakieś komentarze i pytania on-line, ale czat był toporny i nie nadawał się do takie interakcji. Inna rzecz, że większość komentarzy na czacie była charakteu "oddajcie mi moje 10 zyla za stracony czas"…

W realu z taką ekipą

to taka impreza rozwaliłaby wszystko - byłby to pewnie jeden z najfajniejszych standup-ów w ostatnich czasach. Ogólnie bawiłem się dobrze, ale dziwnie...

Z powodu kwarantanny będziemy coraz bardziej eksperymentować z on-line, nawet z takimi "dziwnymi" produktami. Oznacza to, że będzie też więcej naszych danych online.

Bilet na zdarzenie kupowałem przez KupBilecik.pl - kupowanie było takie samo jak zawsze, więc nie ma się do czego odnosić. Ale później trzeba było zalogować się do platformy udostępniającej stream (wideo) ze zdarzenia. W tym celu trzeba było podać (jedynie) numer biletu, żadnych danych osobowych typu imię i nazwisko, adres e-mail, etc.

By zalogować się do transmisji na stronie http://standupnolimits.ppv-stream.pl/ w polu login wpisz kod znajdujący się na bilecie (podpisany jako "kod"). Hasłem będą 4 ostatnie znaki tego kodu. Stream będzie aktywny godzinę przed wydarzeniem.

LOGIN: kod biletu
HASŁO: 4 ostatnie znaki kodu biletu

Bardzo podoba mi się to podejście - bo jest to realizacja zasady minimalizacji danych - po co platforma streamingowa ma wiedzieć, kto ogląda? Ważne, aby było wiadomo, że ogląda osoba uprawniona - i cel ten został zrealizowany

Bądźmy przygotowani na najdziwniejsze :-)

 

Obrazek: